Swego czasu miałam przyjemność (i zaszczyt!) zostać poproszoną o namalowanie obrazków na ścianach w jadalni naszego przedszkola. To było moje pierwsze wyzwanie tego formatu, ale zgodziłam się bez namysłu - strasznie mnie rozpierała duma, że moje zdolności zostały docenione :)
Wtedy wyszło tak:
Najbardziej dumna jestem z Troskliwego Misia, Puchatek i reszta nie wyszły tak, jak bym tego chciała. Garfield akurat był na tyle banalny, że zdziwiłabym się, gdyby mi jakoś specjalnie nie wyszedł ;)
Wprawdzie małe wpadki były, farby okazały się tylko z nazwy farbami do ścian i trochę się rozmazywały, ale dało się temu zaradzić.
Ale jak na pierwszy raz - uważam, że wyzwaniu sprostałam. Dzieciom się podoba, dyrekcja zamalować nie kazała, czyli jest ok ;D
Lepiej! Dyrekcja nie dość, że nie kazała zamalować, to jeszcze poleciła mnie dalej. I zostałam znów poproszona o stworzenie bajkowych postaci, tym razem już zarobkowo. Więc jeszcze większy prestiż i większa duma, bo przecież ktoś chce płacić za moją sztukę. Bo jakby nie patrzeć, to też jakaś sztuka ;D
Tym razem farby dobrałam uważniej i wczoraj właśnie wybrałam się do Wodzisławia, by w kolejnym przedszkolu nadać ścianom trochę bajkowego klimatu ;)
Efekt tej pracy oceniam bardzo pozytywnie (i nie, to nie jest brak skromności), choć zadanie do najłatwiejszych nie należało :
Wiadomo, wciąż są błędy, ale moim zdaniem postaci są bardziej podobne do oryginałów, zwłaszcza Kłapouchy, którego jakoś obawiałam się najbardziej ;)
W każdym razie w przyszłym miesiącu czeka mnie jeszcze jedno malowanie i przyznaję, że już nie mogę się doczekać :)
A gdyby ktoś był zainteresowany takimi obrazkami na ścianie- polecam się jak najbardziej ;D









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz