czwartek, 31 października 2013

Bu!

-'...no, a kto to w takim razie jest ten artysta?'
-'Pani Beatka!'

I tak oto wszystko wyszło na jaw. Wystarczy przekazać dzieciakom odrobinę pasji, jaką może być sztuka i już jest się dla nich wielkim artystą :)
Przyznam, że czuję się mile połechtana tym określeniem. A i zaangażowanie w moje zajęcia kółka artystycznego daje mnóstwo satysfakcji. Aż chce mi się starać i wymyślać coraz to nowe twórcze zadania dla moich przedszkolaków ;D


Jednak wychodząc na chwilę z pracy- bo w końcu mogę powiedzieć, że mam weekend (w dodatku długi!) i do tego mamy dość specjalny dzień- się pochwalę trochę inną 'sztuką', tematyczną na dziś:






W takim stanie spędziłam halloweenową imprezę (odrobinę przedwcześnie, bo w poprzedni weekend xD). Inspiracja dość oczywista, choć widocznie doskwierał wszystkim brak rowerka, bo wciąż zwracano mi na to uwagę ;D
Ale przebranie zaliczone, impreza też, więc dziś spędzam wieczór spokojnie, choć wciąż w klimacie - krwiście, nietoperzowo i z mnóstwem horrorów w towarzystwie pewnego przystojnego pana, co by się nie bać za bardzo ! ;)

niedziela, 27 października 2013

Sowa :)

 'Cześć, jestem skończona i wygląda na to, że Angelika mnie polubiła' - tak twierdzi Sowa ;D
 A Angela postanowiła ją zabrać ze sobą i kochać mocno, więc chyba słowa Sowy potwierdza! :)

Sowa w bałaganie wygląda tak:
I to nie tak, że ja lubię bałagany (chociaż może to tak wyglądać, bo ciągle ja mam xD), ale chciałam pokazać jej rozmiar w porównaniu z przedmiotami codziennego użytku :3

środa, 23 października 2013

Cięcie i... szycie!

A u mnie się takie bałagany dzieją ostatnio!
Bo ostatnio nożyczki służą mi nie tylko do strzyżenia, a też do walki z przeróżnymi materiałami :)


A że Gruby dzielnie nadzoruję pracę, to już widać koniec. W końcu obiecana przyjaciółce sowa nabiera kształtów!


Jak wrócę z tańców ( a walczę dziś z pole dance ) i będę żywa, to dokończę dzieła tak, aby na jutro było gotowe. Ciekawe, czy się spodoba ;)

niedziela, 20 października 2013

Maszynki w dłoń i do boju!


'Nigdy nie trzymałaś maszynki w rękach?'
'No nie...'
'To odłóż to, dziewczyno, bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz!'

Ok, no to już wiem, że moja maszynka do strzyżenia się nie nadaje, chociaż w teorii do tego jest przeznaczona. Cóż, jej cena mogła mi to zasugerować, ale nie myślałam, że będzie aż tak źle.  
Ale z pomocą profesjonalnej maszynki udało mi się ogarnąć moje pierwsze męskie strzyżenie i to bez strat w ludziach (ani w częściach ciała)! Chociaż mam wrażenie, że model nie wyszedł zbyt zadowolony, spodziewał się, że mu dłuższe boki zostawię. Za błąd przepraszam, mam trochę inną miarę w głowie niż ta...


Poza tym prostowanie i teoria, duuużo teorii. 
Ale teorii ciekawej i przydatnej.
W tym pisemny sprawdzian z zajęć praktycznych, czyli 'jak myć głowę' w punktach. Niby śmiesznie łatwe i niby oczywiste, ale wcale niekoniecznie. Sama mam obawy, co do swojej oceny z tego ;)

Za tydzień biorę na fotel modelkę i walczymy z ombre, a tymczasem ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć! 

Mycie, suszenie, modelowanie... po raz kolejny brzmi śmiesznie łatwo? Jednego się już nauczyłam celująco - w tym zawodzie nic nie jest banalne i wymaga mnóstwo wprawy.

piątek, 18 października 2013




Nie minęły dwa tygodnie, a mnie dopadło kolejne choróbsko. Więc siedzę sobie pod kocykiem, popijając pyszną herbatkę z cytrynką i...
trenuję trzymanie nożyczek.

Od ostatniego zjazdu miałam wyćwiczyć sobie nadgarstek, upłynnić ruchy i w ogóle powalić panią profesor moją zajebistością w obsłudze nożyczek. Miałam.
Ale jak to zwykle z zapałem do samodzielnej pracy bywa - po dwóch minutach mi się znudziło machanie paluchami, uznałam, że 'mam czas', nożyczki rzuciłam w kąt i dopiero widmo zbliżającego się pierwszego strzyżenia zmusiło mnie do chwycenia za sprzęt i  cięcie, cięcie, cięcie!

I jedno mogę powiedzieć na pewno... to, co do tej pory szumnie nazywałam zdolnościami manualnymi i nienajgorszym cięciem nijak się ma do STRZYŻENIA, tego prawdziwego. Trzymanie nożyczek, pozycja nadgarstka i te wszystkie akrobacje nożyczkami - nie mogę się pochwalić wrodzonym talentem (o ile ktokolwiek może, toż to jest nieziemsko trudne!), więc czeka mnie miliard czasu ćwiczeń.

Nie, żeby to było nie do ogarnięcia, ale mam sobie za złe, że nie zapieprzałam jak głupia, odkąd tylko wyszłam z pierwszych zajęć!
Cóż, pora nadrabiać.


Więc...
nożyczki w dłoń i machaj, machaj, przyszła pani fryzjer!
<3