piątek, 30 maja 2014

Wirus.

"Nikt nie każe Ci iść dalej.
Można siedzieć i czekać na śmierć. To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko kiedy się idzie naprzód, to dopełnia się los człowieka. Można korzystać z chwili, można sobie popijać winko czy wódkę. Można tak siedzieć. Można tak siedzieć aż do śmierci... I nikt nie ma prawa zarzuć komukolwiek, że robi źle, że nie tak, że powinno się robić inaczej. To nie jest niczyja sprawa. Można siedzieć na trotuarze i czekać... Wszystko w porządku. Robisz dobrze, robisz, jak chcesz, robisz, co chcesz. Bo nie ma idealnej recepty na życie. Każda recepta dobra. Każdy może robić, co chce, i nie będzie żadnych pretensji. 
Każdy jednak... każdy może też wstać i ruszyć dalej. 
Można siedzieć i czekać, co przyniesie los, można też pójść za najbliższy róg i zobaczyć, czy tam jest coś ciekawego. Każdy może ruszyć dalej i w tym wypadku również nikt nie może mieć żadnych pretensji...
(...)
Pokazuję tylko możliwości, jakie Ci zostały."

wtorek, 27 maja 2014

Zielone Przedszkole :)

Ciągle dochodzę do siebie po Zielonym Przedszkolu. Pobyt w Pobierowie zamiast dodać mi energii, strasznie mnie rozleniwił, co sprawiło, że zaniedbuję naukę, ćwiczenia i cały świat. Najchętniej poleżałabym jeszcze na plaży i nie musiała się martwić o nic.

Ale niestety. Życie wzywa :)
Do szkoły mi raczej nie po drodze będzie, ale w końcu trzeba zacząć na poważnie myśleć o egzaminach, jeśli chcę je zdać. Fakt, że zbliżają się wakacje, powinien mnie podwójnie zmotywować, a przynajmniej mam taką nadzieję. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Na razie jednak trzeba się skupić na pracy. 
Za nami wyjazd nad morze z dzieciaczkami, naprawdę owocne 10 dni: 
- zwiedzaliśmy Kołobrzeg, gdzie grupa płynęła takim statkiem (ja się nie odważyłam xD), 


- Niechorze, gdzie weszliśmy na latarnię morską (tam już ze mną!) oraz Park Miniatur Latarni Morskich. 




 - Byliśmy w Trzęsaczu, dokąd pojechaliśmy Retro Kolejką i 'zwiedziliśmy' tam ruiny kościoła. 'Zwiedziliśmy', a nie zwiedziliśmy, bo ruiny wyglądały tak: 


- Podziwialiśmy zachody słońca, rzeźbiliśmy w piasku, dużo spacerowaliśmy po plaży, jeszcze więcej jedliśmy lodów. A czasem nawet kąpaliśmy się w morzu! 





 
A do tego był bal, grill i świetna zabawa :D 
Część zdjęć wrzuciłam też na naszego fb: 
https://www.facebook.com/pages/Przedszkole-Niepubliczne-Dzwoneczek/254585694699986?ref=ts&fref=ts
Pozostałe pewnie niedługo pojawią się na stronie- http://pdzwoneczek.nazwa.pl/ :) 
A przed nami kolejne wyzwania - wycieczka, noc w przedszkolu, festyn rodzinny.  W Dzwoneczku zawsze dużo się dzieje :D

Za to po pracy... po pracy trzeba zbierać siły, bo nagrywanie serialu w toku, wygląda na to, że powoli zbliża się moja kolej. Ale stres! ;)
Ciekawe, czy dam radę.
I ciekawe, czy trzeci sezon dorówna dwóm pozostałym, dostępnym tutaj:
1. https://www.youtube.com/playlist?list=PL0bwHC-TdmVu-yriWSsCKy4Fcng4nHcsu
2. https://www.youtube.com/playlist?list=PL0bwHC-TdmVsJKYK0EyEdVLCt-kkEUXBn 
A może będzie jeszcze lepszy? ;D


poniedziałek, 5 maja 2014

Asia i Mati. Sezon III.


Nie jest tajemnicą, że nie jestem fanką seriali. 
Moim największym osiągnięciem są pierwsze sezony House'a jakieś setki lat temu. A teraz Dexter, w którego wciąga mnie mój facet. I to wciąga dość skutecznie, ale nie o tym chciałam... ;D

Jest taki jeden serial, z którym związałam się (a właściwie zostałam związana) nie tylko jako widz, ale też jako osoba z tej drugiej strony kamery. Jako aktorka. Cóż, taki kaprys pana reżysera. Ale czego się nie robi dla ukochanego, nie? Tak, pan reżyser i mój mężczyzna to jedna i ta sama osoba ;)
Stresuję się jak cholera, samo myślenie o tym mnie przeraża, ale słowo się rzekło, kamera została włączona i pierwsza scena nagrana.

Sam serial... co by tu rzec? Komedia. Sama nie wiem, o czym będzie, fabuła jest owiana wielką tajemnicą nawet przed aktorami. Dba się o naszą przyjemność z oglądania, kiedy nie wiemy, co nas dokładnie czeka. 
Ale mogę powiedzieć, że źle nie będzie. W końcu pan reżyser, ma już doświadczenie z dwoma poprzednimi sezonami. I zajebiste poczucie humoru ;)

Pamiętam, jak mi pierwszy raz powiedział, że nagrywa filmy na yt. Myślę sobie 'ok, ma chłopak swoje hobby, lubi grać i ma odwagę się tym dzielić z innymi. Fajnie.' A potem obejrzałam te filmy.
Dobra, fanką gier nie jestem największą. Właściwie nawet żadną, bo coś tam słyszałam, w jeszcze mniej grałam, doświadczenia więc mi brak. Powiedzmy sobie szczerze... ja i let's playe? A potem obejrzałam te filmy i...
Oglądam je wszystkie, jestem wręcz uzależniona, ale to nie tak, że 'och, ach, bo mój facet' (no, może czasem xD)... 
Może i jest najlepszy na świecie dla mnie, ale poza mną ma też innych fanów, którzy muszą zadowolić się docenianiem jedynie jego wirtualnej osobowości, zwanej Kyuukei69 (https://www.youtube.com/user/Kyuukei69) i też go oglądają, więc coś tam sobą reprezentuje ;D
I myślę, że oglądają go właśnie dla tego jego poczucia humoru. I tego, jak się stara przy każdym filmie, ile pasji i zaangażowania w to wkłada. Bo to nie jest tak, siąść, włączyć grę, włączyć kamerę i heja! Trzeba w to włożyć sporo pracy. I Mateusz to robi. 
Ma pomysł, stara się zawsze pokazać coś nowego, ciekawego i zabawnego.

Tak samo będzie z jego nowym serialem :D
A ja, choć przerażona i nie do końca przekonana o swoim talencie aktorskim, będę go wspierała w jego tworzeniu i zdecydowania namawiała każdego do sprawdzenia tego. Może akurat ktoś doceni to poczucie humoru i pomysł, którym ja się tak zachwycam? ;)

Do premiery trzeciego sezonu jeszcze wprawdzie kupa czasu, czeka nas pewnie kupa pracy z nagrywaniem, a Mateusza kupa pracy z opracowywaniem tego, montowaniem i ogólnym dopieszczaniem, ale zamierzam na bieżąco relacjonować przebieg pracy :D

A póki co zachęcam (a wręcz nalegam!) do obejrzenia poprzednich sezonów 'Asi i Matiego':
- Asia i Mati. Sezon I: https://www.youtube.com/playlist?list=PL0bwHC-TdmVu-yriWSsCKy4Fcng4nHcsu
- Asia i Mati. Sezon II: https://www.youtube.com/playlist?list=PL0bwHC-TdmVsJKYK0EyEdVLCt-kkEUXBn

 :D

czwartek, 1 maja 2014

Warkocze.~


Odkąd zamieszkała ze mną Lily, sporo ćwiczę różnych fryzur. Ale że gapa ze mnie, w dodatku nieprzyzwyczajona do dokumentowania każdej wykonywanej czynności, to zwykle zapominam zrobić zdjęcia efektów i nie mam się czym chwalić. A jak już zrobię zdjęcie, to i tak nie nadaje się do pokazania, bo marna ze mnie pani fotograf... Coś tam jednak mam ;D

1. Dobierany warkocz z czterech pasm. Sam warkocz naprawdę łatwy, ale przy dobieraniu można się pogubić :)




2. Kłos. Nie lubię tej nazwy, jakoś tak fishtail bardziej mi odpowiada :) jeszcze usiłuję się nauczyć dobieranego, ale na razie mi nie wychodzi, chyba muszę poszukać jakiejś podpowiedzi w internecie ;)



3. ... coś xD Właściwie nawet nie wiem, co miałam na myśli, robiąc te fryzurę, ale ponoć cioci się podobała, więc niech będzie, że pokażę ;)



4. I taki podwójny dobierany - tradycyjny francuz i dobierany do spodu :)



Może niezbyt to eleganckie jeszcze, ale cały czas się uczę.

Uczę się też strzyżeń, których już całkowicie nie dokumentuję, nie wiem nawet, czy modele wyraziliby zgodę ani czy moje nauczycielki byłyby zadowolone z warunków, w jakich strzygłam dwoje ostatnich modeli... bo strzygłam na dworze, gdzie wiało i kompletnie nie posiadałam luster, więc nie miałam jak kontrolować swojej pracy ;)
Ale modelka nie narzekała na efekt, wręcz powiedziała, że 'tak chciała, ale żaden fryzjer jej nie chciał tego zrobić'... cóż, widać tak się nie strzyże, ale ciii... xD
A mojego modela muszę niesamowicie pochwalić, bo był moim zaledwie drugim męskim modelem (nie licząc strzyżeń maszynkami) i miał zaledwie 4 lata, a dzielny był jak żadna inna osoba dotąd! No, może odrobinę się wiercił, ale na szczęście dalej ma uszy, a ja wszystkie palce, więc chyba sukces, nie? ;D






A tak na zaś... 
Dziś 'przywitałam się' z kamerą
Ale o tym to już następnym razem ;D