Piekielko na wykonczeniu :) az musialam na parapecie stanac, zeby je cale objac ;)
Coz... ja jestem z niego dumna, ciekawe, co powiedza dziewczyny ;D
środa, 18 grudnia 2013
Piekielna scenografia :)
piątek, 13 grudnia 2013
Piekiełko ;)
Mimo choroby (a może właściwie dzięki niej, bo mam sporo wolnego czasu ;D) i kiepskich warunków przestrzennych od dwóch dni powstaje 'Piekiełko' na jasełka. Pierwsza połowa niemal za mną:
Teraz schnie sobie na balkonie, jutro zamierzam wprowadzić kilka poprawek w cieniowaniu i wziąć się za kolejną część. Przede mną druga część projektu, która będzie się przedstawiała mniej więcej tak:
Roboty przy tym trochę jest. Ale też mnóstwo satysfakcji i... brudu ;D
Wszystko jest z farby - podłoga, meble, ja od stóp po włosy - czyli jak zwykle, gdy coś tworzę xD
Na szczęście zdążę posprzątać przed powrotem matki, bo mogłoby mnie to kosztować życiem ;D
Roboty przy tym trochę jest. Ale też mnóstwo satysfakcji i... brudu ;D
Wszystko jest z farby - podłoga, meble, ja od stóp po włosy - czyli jak zwykle, gdy coś tworzę xD
Na szczęście zdążę posprzątać przed powrotem matki, bo mogłoby mnie to kosztować życiem ;D
środa, 11 grudnia 2013
'Jestem chory na wszystko'...
Igrałam, igrałam i się doigrałam - wylądowałam na zwolnieniu lekarskim. Akurat teraz, gdy jet tyle do zrobienia...
I to takie combo chorobowe, bo przecież jak już coś nie idzie, to nie idzie wszystko ^^;
Ale nie, nie próżnuję! Niewiele mi wprawdzie wolno, ale ze sprzątaniem sobie radzę, przynajmniej do świąt będę porządnie przygotowana ;)
Wzięłam się też za czytanie, ale ostatnio nie mogę trafić na powieść, która by mnie pochłonęła, więc co chwila biorę jakąś książkę po to tylko, by zaraz ją odłożyć i sięgnąć po następną.
Za to zaczytuję się podręcznikiem fryzjerstwa, mam nadzieję, że zrozumienie teorii pomoże mi choć trochę w podniesieniu umiejętności praktycznych, bo momentami strasznie tracę wiarę w swoje powołanie, zwłaszcza, gdy wyraźnie widzę, gdzie robię błędy, ale za nic nie mam pomysłu, jak je naprawić. I nie pomaga mi tłumaczenie sobie, że dopiero się uczę i w większości przypadków są to moje 'pierwsze razy'. Przejmuję się i już.
Z kosmetyką też nie odpuszczam, Sylwię to już mogę nazwać stałą klientką - jak nie strzyżenie, to paznokcie jej robię ;D
A ona za to mnie wkręciła w kolejną organizację, niszczącą wolny czas. Na razie mogę się jedynie pochwalić tym, że zostałam zaproszona na spotkanie, na które nie pójdę przez chorobę. Ale następnego już sobie nie odpuszczę i wtedy będę mogła powiedzieć coś więcej na temat tego, czy będę znów działać w mieście ;)
Korzystając też z wolnego czasu, poprosiłam mamę, by mi przyniosła z pracy farby i płótno, by zacząć pracę nad tym piekłem, ale za nic nie wiem, gdzie ja w domu rozłożę taki kawał materiału, trzeba będzie coś pokombinować.
Ale to dopiero od jutra, dziś jeszcze walczę z programami graficznymi, bo w końcu czemu by się czegoś nie nauczyć, mając trochę wolnego czasu? Chociaż akurat ta nauka mi słabo idzie, zdecydowanie wolę tradycyjną kartkę i ołówek xD
I to takie combo chorobowe, bo przecież jak już coś nie idzie, to nie idzie wszystko ^^;
Ale nie, nie próżnuję! Niewiele mi wprawdzie wolno, ale ze sprzątaniem sobie radzę, przynajmniej do świąt będę porządnie przygotowana ;)
Wzięłam się też za czytanie, ale ostatnio nie mogę trafić na powieść, która by mnie pochłonęła, więc co chwila biorę jakąś książkę po to tylko, by zaraz ją odłożyć i sięgnąć po następną.
Za to zaczytuję się podręcznikiem fryzjerstwa, mam nadzieję, że zrozumienie teorii pomoże mi choć trochę w podniesieniu umiejętności praktycznych, bo momentami strasznie tracę wiarę w swoje powołanie, zwłaszcza, gdy wyraźnie widzę, gdzie robię błędy, ale za nic nie mam pomysłu, jak je naprawić. I nie pomaga mi tłumaczenie sobie, że dopiero się uczę i w większości przypadków są to moje 'pierwsze razy'. Przejmuję się i już.
Z kosmetyką też nie odpuszczam, Sylwię to już mogę nazwać stałą klientką - jak nie strzyżenie, to paznokcie jej robię ;D
A ona za to mnie wkręciła w kolejną organizację, niszczącą wolny czas. Na razie mogę się jedynie pochwalić tym, że zostałam zaproszona na spotkanie, na które nie pójdę przez chorobę. Ale następnego już sobie nie odpuszczę i wtedy będę mogła powiedzieć coś więcej na temat tego, czy będę znów działać w mieście ;)
Korzystając też z wolnego czasu, poprosiłam mamę, by mi przyniosła z pracy farby i płótno, by zacząć pracę nad tym piekłem, ale za nic nie wiem, gdzie ja w domu rozłożę taki kawał materiału, trzeba będzie coś pokombinować.
Ale to dopiero od jutra, dziś jeszcze walczę z programami graficznymi, bo w końcu czemu by się czegoś nie nauczyć, mając trochę wolnego czasu? Chociaż akurat ta nauka mi słabo idzie, zdecydowanie wolę tradycyjną kartkę i ołówek xD
niedziela, 8 grudnia 2013
'i trzymać dystans, zamiast się wikłać'...
To zdanie Ostrowskiego (CKOD) chodzi za mną już od pewnego czasu. Wciąż tyle się dzieje - raz lepszych, raz gorszych sytuacji. A ja w tym wszystkim niekiedy gubię samą siebie, bo jak zwykle zbyt emocjonalnie podchodzę do wszystkiego. I właśnie w tych chwilach powtarzam sobie 'trzymaj dystans, nie wikłaj się jeszcze bardziej', żeby do reszty nie zwariować. A mimo to biorę na siebie kolejne obowiązki.
Tak więc w tym tygodniu znów pomagałam Angeli w angielskim.
Byłam już kosmetyczką i robiłam cioci paznokcie na imprezę.
Byłam też fryzjerką i strzygłam kuzynce końcówki, co to był za stres - moje pierwsze strzyżenie!
A przy okazji nałożyłam fioletową piankę na swoje włosy:
Efekt nie do końca wymarzony, gdyż moje włosy odmówiły rozjaśnienia się na blond i zostały rude, chociaż zapomniałam zmyć rozjaśniacz na czas i przetrzymałam go ponad godzinę.
W międzyczasie poprawiłam tatuaż na stopie (oby tym razem zagoił się jak należy) oraz zaczęłam już świąteczne zakupy i porządki. Może odrobinę szybko, ale wolę sobie robić to malutkimi kroczkami, gdy mam trochę czasu, zamiast potem wszystko naraz, nie wiedząc, w co wsadzić ręce.~
Za to w przedszkolu już po porządkach, szybko się uwinęłyśmy, nawet wystroiłyśmy już razem z Asią pięknie całą naszą salę na święta :)
Przede mną jeszcze jedno z większych wyzwań - przygotowanie scenografii na jasełka. Dostałam materiał 2x3m i mam stworzyć piekło. Będzie z tym zabawy! :)
Ale akurat taką zabawę lubię, bo mimo pewnej niechęci do farb, wszelkie prace plastyczne są moją wielką pasją <3
A to, że ktoś te pasję docenia, jest dla mnie wyjątkowo ważne, dlatego podwójnie cieszę się z tego zadania ;D
Tak więc w tym tygodniu znów pomagałam Angeli w angielskim.
Byłam już kosmetyczką i robiłam cioci paznokcie na imprezę.
Byłam też fryzjerką i strzygłam kuzynce końcówki, co to był za stres - moje pierwsze strzyżenie!
A przy okazji nałożyłam fioletową piankę na swoje włosy:
Efekt nie do końca wymarzony, gdyż moje włosy odmówiły rozjaśnienia się na blond i zostały rude, chociaż zapomniałam zmyć rozjaśniacz na czas i przetrzymałam go ponad godzinę.
W międzyczasie poprawiłam tatuaż na stopie (oby tym razem zagoił się jak należy) oraz zaczęłam już świąteczne zakupy i porządki. Może odrobinę szybko, ale wolę sobie robić to malutkimi kroczkami, gdy mam trochę czasu, zamiast potem wszystko naraz, nie wiedząc, w co wsadzić ręce.~
Za to w przedszkolu już po porządkach, szybko się uwinęłyśmy, nawet wystroiłyśmy już razem z Asią pięknie całą naszą salę na święta :)
Przede mną jeszcze jedno z większych wyzwań - przygotowanie scenografii na jasełka. Dostałam materiał 2x3m i mam stworzyć piekło. Będzie z tym zabawy! :)
Ale akurat taką zabawę lubię, bo mimo pewnej niechęci do farb, wszelkie prace plastyczne są moją wielką pasją <3
A to, że ktoś te pasję docenia, jest dla mnie wyjątkowo ważne, dlatego podwójnie cieszę się z tego zadania ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

