czwartek, 1 maja 2014

Warkocze.~


Odkąd zamieszkała ze mną Lily, sporo ćwiczę różnych fryzur. Ale że gapa ze mnie, w dodatku nieprzyzwyczajona do dokumentowania każdej wykonywanej czynności, to zwykle zapominam zrobić zdjęcia efektów i nie mam się czym chwalić. A jak już zrobię zdjęcie, to i tak nie nadaje się do pokazania, bo marna ze mnie pani fotograf... Coś tam jednak mam ;D

1. Dobierany warkocz z czterech pasm. Sam warkocz naprawdę łatwy, ale przy dobieraniu można się pogubić :)




2. Kłos. Nie lubię tej nazwy, jakoś tak fishtail bardziej mi odpowiada :) jeszcze usiłuję się nauczyć dobieranego, ale na razie mi nie wychodzi, chyba muszę poszukać jakiejś podpowiedzi w internecie ;)



3. ... coś xD Właściwie nawet nie wiem, co miałam na myśli, robiąc te fryzurę, ale ponoć cioci się podobała, więc niech będzie, że pokażę ;)



4. I taki podwójny dobierany - tradycyjny francuz i dobierany do spodu :)



Może niezbyt to eleganckie jeszcze, ale cały czas się uczę.

Uczę się też strzyżeń, których już całkowicie nie dokumentuję, nie wiem nawet, czy modele wyraziliby zgodę ani czy moje nauczycielki byłyby zadowolone z warunków, w jakich strzygłam dwoje ostatnich modeli... bo strzygłam na dworze, gdzie wiało i kompletnie nie posiadałam luster, więc nie miałam jak kontrolować swojej pracy ;)
Ale modelka nie narzekała na efekt, wręcz powiedziała, że 'tak chciała, ale żaden fryzjer jej nie chciał tego zrobić'... cóż, widać tak się nie strzyże, ale ciii... xD
A mojego modela muszę niesamowicie pochwalić, bo był moim zaledwie drugim męskim modelem (nie licząc strzyżeń maszynkami) i miał zaledwie 4 lata, a dzielny był jak żadna inna osoba dotąd! No, może odrobinę się wiercił, ale na szczęście dalej ma uszy, a ja wszystkie palce, więc chyba sukces, nie? ;D






A tak na zaś... 
Dziś 'przywitałam się' z kamerą
Ale o tym to już następnym razem ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz