To zdanie Ostrowskiego (CKOD) chodzi za mną już od pewnego czasu. Wciąż tyle się dzieje - raz lepszych, raz gorszych sytuacji. A ja w tym wszystkim niekiedy gubię samą siebie, bo jak zwykle zbyt emocjonalnie podchodzę do wszystkiego. I właśnie w tych chwilach powtarzam sobie 'trzymaj dystans, nie wikłaj się jeszcze bardziej', żeby do reszty nie zwariować. A mimo to biorę na siebie kolejne obowiązki.
Tak więc w tym tygodniu znów pomagałam Angeli w angielskim.
Byłam już kosmetyczką i robiłam cioci paznokcie na imprezę.
Byłam też fryzjerką i strzygłam kuzynce końcówki, co to był za stres - moje pierwsze strzyżenie!
A przy okazji nałożyłam fioletową piankę na swoje włosy:
Efekt nie do końca wymarzony, gdyż moje włosy odmówiły rozjaśnienia się na blond i zostały rude, chociaż zapomniałam zmyć rozjaśniacz na czas i przetrzymałam go ponad godzinę.
W międzyczasie poprawiłam tatuaż na stopie (oby tym razem zagoił się jak należy) oraz zaczęłam już świąteczne zakupy i porządki. Może odrobinę szybko, ale wolę sobie robić to malutkimi kroczkami, gdy mam trochę czasu, zamiast potem wszystko naraz, nie wiedząc, w co wsadzić ręce.~
Za to w przedszkolu już po porządkach, szybko się uwinęłyśmy, nawet wystroiłyśmy już razem z Asią pięknie całą naszą salę na święta :)
Przede mną jeszcze jedno z większych wyzwań - przygotowanie scenografii na jasełka. Dostałam materiał 2x3m i mam stworzyć piekło. Będzie z tym zabawy! :)
Ale akurat taką zabawę lubię, bo mimo pewnej niechęci do farb, wszelkie prace plastyczne są moją wielką pasją <3
A to, że ktoś te pasję docenia, jest dla mnie wyjątkowo ważne, dlatego podwójnie cieszę się z tego zadania ;D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz