Igrałam, igrałam i się doigrałam - wylądowałam na zwolnieniu lekarskim. Akurat teraz, gdy jet tyle do zrobienia...
I to takie combo chorobowe, bo przecież jak już coś nie idzie, to nie idzie wszystko ^^;
Ale nie, nie próżnuję! Niewiele mi wprawdzie wolno, ale ze sprzątaniem sobie radzę, przynajmniej do świąt będę porządnie przygotowana ;)
Wzięłam się też za czytanie, ale ostatnio nie mogę trafić na powieść, która by mnie pochłonęła, więc co chwila biorę jakąś książkę po to tylko, by zaraz ją odłożyć i sięgnąć po następną.
Za to zaczytuję się podręcznikiem fryzjerstwa, mam nadzieję, że zrozumienie teorii pomoże mi choć trochę w podniesieniu umiejętności praktycznych, bo momentami strasznie tracę wiarę w swoje powołanie, zwłaszcza, gdy wyraźnie widzę, gdzie robię błędy, ale za nic nie mam pomysłu, jak je naprawić. I nie pomaga mi tłumaczenie sobie, że dopiero się uczę i w większości przypadków są to moje 'pierwsze razy'. Przejmuję się i już.
Z kosmetyką też nie odpuszczam, Sylwię to już mogę nazwać stałą klientką - jak nie strzyżenie, to paznokcie jej robię ;D
A ona za to mnie wkręciła w kolejną organizację, niszczącą wolny czas. Na razie mogę się jedynie pochwalić tym, że zostałam zaproszona na spotkanie, na które nie pójdę przez chorobę. Ale następnego już sobie nie odpuszczę i wtedy będę mogła powiedzieć coś więcej na temat tego, czy będę znów działać w mieście ;)
Korzystając też z wolnego czasu, poprosiłam mamę, by mi przyniosła z pracy farby i płótno, by zacząć pracę nad tym piekłem, ale za nic nie wiem, gdzie ja w domu rozłożę taki kawał materiału, trzeba będzie coś pokombinować.
Ale to dopiero od jutra, dziś jeszcze walczę z programami graficznymi, bo w końcu czemu by się czegoś nie nauczyć, mając trochę wolnego czasu? Chociaż akurat ta nauka mi słabo idzie, zdecydowanie wolę tradycyjną kartkę i ołówek xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz