Czasem tak jest, ze trzeba podjąć trudną decyzję. Dla mnie najtrudniejszym okazało się opuszczenie Dzwoneczka. A tak właściwie najbardziej mojej grupy. Bo człowiek się jednak przywiązuje, a dla takich dzieciaczków to już najłatwiej stracić głowę.
Jednak decyzja zapadła i trzeba się było pożegnać. Już samo to było dla mnie wystarczającym powodem do łez, ale po przygotowanym przez rodziców, dzieci i dziewczyny z pracy pożegnaniu, wzruszenie mnie pochłonęło i cały piątek przepłakałam.
Zupełnie nie spodziewałam się czegokolwiek. A już a pewno nie prezentów. Te od rodziców są naprawdę piękne, czuję się naprawdę doceniona przy wychowaniu ich dzieci po ich słowach, a bransoletkę noszę już teraz na szczęście. Książkę za to zostawiam sobie na długie, deszczowe wieczory tam daleko.
Ale to te od dzieci i dziewczyn zachwyciły mnie najbardziej. W końcu wykonane własnoręcznie - od mojej grupy dostałam album z rysunkami i dedykacją od każdego dzieciaczka (nawet teraz się wzruszam, myśląc o tym geście!), a od koleżanek ręcznie wykonane pluszowe kotki, bym nigdy nie zapomniała, że jestem częścią grupy Koteczków :)
Rysunki jednak zachowam dla siebie tylko, zabieram je ze sobą i zawsze, gdy zatęsknię, będę mogła do nich wrócić i sobie przypomnieć, że nie tylko one były dla mnie ważne, ale i o mnie tam ciepło myślą :)
Mam nadzieję, że jeszcze Was zdążę odwiedzić, zanim pójdziecie do szkoły, kochani! :)
A odchodząc od tematu pożegnań - jak co sobotę, wczoraj miał premierę kolejny odcinek Asi i Matiego.
Polecam, polecam, w końcu pojawiam się tam także i ja!
Na razie tylko na kilka sekund i na samym końcu, ale zawsze to już debiut ;D
Odsyłam do obejrzenia na yt: http://youtu.be/c6bM_YcGujA


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz