Miałam pisać zaraz w niedzielę po powrocie, bo na świeżo to zawsze więcej się pamięta, ale wiadomo - lenistwo ;)
Ale dziś w końcu kilka słów o wrażeniach będzie. Nawet się filmem podzielę z jednego z ciekawszych pokazów moim zdaniem, bo właśnie na niego trafiłam :)
No to od początku... Wchodzimy i pierwsza myśl to było coś w stylu 'Wow, ile stoisk!', a tym samym - 'ile sprzętu, kosmetyków, wszystkiego'. Mnóstwo oglądania, mnóstwo ulotek, mnóstwo ludzi. Nie wiadomo, gdzie najpierw pójść, na co patrzeć, kogo słuchać. I na co wydać pieniądze ;)
Zakupy w końcu były skromne - dwie pianki koloryzujące widoczne na zdjęciu z biletem. Fioletowa, która chodziła za mną już od dawna i turkusowa, bo nie mogłam się oprzeć ;D
A potem jak już siadłam pod sceną, tak do samego końca siedziałam jak zaczarowana. Chciałam jak najwięcej zapamiętać z pokazów, choć czasami czułam się lekko zagubiona i jakby nie na miejscu. Cóż, jechałam właściwie jako laik, brakło mi wiedzy i zrozumienia dla wielkiego fryzjerstwa. Mimo to doświadczenie jak najbardziej na plus, większość pokazów zachwycająca. Miała być magia, miały być inne światy - wszystko było. To, co można wyczarować na głowie, a do tego cała otoczka- stroje, makijaże, choreografia, itp.- bajka. Sami możecie spojrzeć na pokaz Ducastela:
Byłam urzeczona i jak najbardziej wrócę tam za rok ;D
A dziś z pewną przeuroczą młodą damą bawiłyśmy się na warsztatach z technik rozwoju psychoruchowego metodą Weroniki Sherborne. Docelowo warsztaty były skierowane dla rodziców z dziećmi, ciekawa jestem, co za plotki usłyszę w najbliższym czasie na temat mojego pokrewieństwa z siostrą Mateusza ;)
Ale plotki plotkami, zabawa była świetna. Robienie tunelu i twierdzy z mamami swoich przedszkolaków, czy bycie domkiem lub gniazdkiem - bezcenne doświadczenie ;D a moja partnerka też podobno zadowolona, mam nadzieję, że jeśli będzie jeszcze jakaś okazja, to będę mogła znowu na nią liczyć <3
W tym tygodniu już spokojniej, czeka mnie jeszcze tylko jeden mecz w piątek, a potem weekend. I to nie byle jaki weekend, bo tata przyjeżdża z Niemiec! Będzie na kim poćwiczyć strzyżenie ;D
I przyznaję - stęskniłam się za nim ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz