No, ale po kolei (i w wielkim skrócie)...
Wrażenia z podróży może pominę, bo jak się pociągami jeździ, to wiedzą raczej wszyscy. No, może nie każdy pociąg jest klimatyzowany i czysty jak ten nasz, ale każdy jedzie, trzęsie i zawiera mnóstwo ludzi xD
Sam Poznań też pominę, bo 'zwiedzaliśmy' jedynie drogę do UAM i z powrotem oraz dworzec PKP. Tak, tyyyyle zwiedzania xD
Ale jechaliśmy na koncert, nie turystycznie, więc mamy jakieś tam usprawiedliwienie.
I tylko ten koncert zaprzątał nam głowy. Dla niego spędziliśmy niemal dobę w pociągach, busie i samochodzie (wygodniccy!) i nie żałujemy ani chwili.
No bo to tak. Jest sobie Starszy Pan, ma nawet łysinkę na czubku głowy.
Ktoś go tam kojarzy z serialu, ktoś inny nie ma pojęcia, kim był jakiś tam Dr House.
Ale my wiemy.
I w pewnej chwili się okazuje, że my siedzimy na wielkiej auli, dookoła każde krzesło zajęte, na scenie brzdąka sobie jakiś zespół, ma nawet nazwę - The Bottom Copper Band.
A potem na środek wychodzi właśnie ten Starszy Pan. I nie, nie śpiewa. Wita się, my się śmiejemy, on coś mówi, my się śmiejemy jeszcze bardziej. Takie tam bzdury, a my mu nawet brawo bijemy za to!
Ale w końcu bzdury się kończą i ten Pan Starszy, Hugh Laurie, zaczyna śpiewać.
I to jak śpiewa!
Panie piszczą, panowie klaszczą, nikt nie mdleje, a Hugh śpiewa dalej i jeszcze gra na fortepianie.
Potem śpiewają panie spod sceny, Hugh się zachwyca. Śpiewają panie ze sceny, widownia się zachwyca.
Ogólnie zachwyt obustronny. Potem są jeszcze żarty, przemowy, tango!, Hugh pije whisky, zespół pije whisky, publiczność wstaje, tańczy, klaszcze, piszczy, śpiewa.
Szaleństwo. Ale szaleństwo w pełnej kulturze (niemal)! Ale to niemal pominiemy, panią poniosły emocje, a myśmy mieli pecha siedzieć za nią.
W każdym razie po niemal 2,5 godziny Hugh się żegna i schodzą ze sceny, a my wraz z tłumem wychodzimy przeżywać koncert dalej, tym razem już każdy prywatnie, po swojemu. My z Mateuszem przeżywamy w trakcie drogi na pkp, czekając na pociąg, biegnąc przez cały dworzec (bo na 3 minuty przed odjazdem postanowili poinformować, że pociąg odjeżdża z drugiego końca dworca niż powinien według rozkładu), jadąc całą noc do domu, a nawet dziś jeszcze i pewnie przez długie kolejne dni ;D
Kto chce, temu polecam zapoznać się z jego twórczością, bo warto. Kto nie chce - traci cenne doświadczenie, ale to jego zmarnowane życie, niech go mama za to każe, nie ja ;D
Ale za to każdy, obowiązkowo!, musi zapoznać się z tym, co wkleję poniżej. Taki mały trailer serialu, bo ostro pracujemy!
... znaczy Mati pracuje, a my tylko się wygłupiamy przed kamerą, ale i tak się bardzo staramy wyglądać przy tym naturalnie i mądrze ;D
A Mati tylko krzyczy 'CIĘCIE!' (choć nie tylko xD) i po wszystkim pędzi do domu, gdzie montuje, montuje, montuje. I tak zmontował już trzy odcinki, a jak dobrze pójdzie, dziś dokręcimy do końca czwarty i jego też już zmontuje. Bo to pracowity człowiek jest!
W każdym razie polecam ten maleńki fragmencik jego twórczości :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz