czwartek, 21 listopada 2013

Ostatnio tak skupiłam się na innych sprawach, że zupełnie zapomniałam wspomnieć o tym, wokół czego miał się przede wszystkim kręcić blog - o włosach.

A w tym temacie sporo się w tym tygodniu działo ;)
Choćby to, że jeszcze w niedzielę mogłam sobie zapleść takiego warkocza...



 ... a od poniedziałku jest to już znacznie utrudnione, bo moje włosy straciły sporo długości ;D
 Nie są wprawdzie aż tak krótkie, jak planowałam, ale i tak różnica jest przeogromna. I niesamowicie pozytywna, bo zdecydowanie wolę, gdy są krótsze.



A tak wyglądają z przodu:


Zdecydowanie lepiej niż ich właścicielka, która uznała, że robienie zdjęć o piątej nad ranem to bardzo rozsądny pomysł ;D

W sumie to może i miała rację, bo po powrocie z pracy ani nie miała siły ani czasu na fotografowanie resztek fryzury. A wracała późno, bardzo późno... Właściwie dopiero dziś wróciłam na tyle wcześnie, by w ogóle mieć siłę włączyć komputer. 
A wczoraj to już całkiem pobiłam rekord, bo wychodząc z domu o 5.30, wróciłam po 17 godzinach i wcale nie próbuję pokazać światu, że jestem małym robocikiem, tylko chcę się pochwalić, że w międzyczasie zrobiłam swoje pierwsze pasemka ;D
Nie powiem, że to sukces na światową skalę, bo błędy były i są widoczne na włosach, ale dziękuję mojej cierpliwej i wyrozumiałej modelce i mam nadzieję, że pozwoli mi tu na następny raz wkleić zdjęcie efektu (zaraz po tym, jak to zdjęcie wykona i mi prześle xD), żebym miała dowód zbrodni ;)

Dziś miałam robić kolejne, ale klientka się rozchorowała i mogłam się wreszcie wybrać na jakieś zakupy, by spożytkować wypłatę za mecze ;)

Nawiązując jeszcze do pracy, zrobił się ze mnie paskudny pracoholik. 
Zdążyłam już publicznie wyrazić opinię, że 'to, co masz zrobić potem - zrób teraz, a zaraz potem - to, co miałeś zrobić jutro'
Ale to się sprawdza, bo gdy mam zapełnioną każdą chwilę, nie mam czasu pomyśleć o zmęczeniu. I jakoś tak łatwiej jest przetrwać, gdy się nie pamięta, że piątkowy mecz wcale nie jest ostatnim wysiłkiem, bo czeka mnie jeszcze cały weekend szkoły (w tym targi fryzjerskie w Sosnowcu), a potem kolejny, zapewne nie mniej intensywny tydzień :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz